17-06-2017
Blond Ambition na liście 50 naj koncertów

17-06-2017
Kolejny film?

11-06-2017
10 momentów kiedy Madonna wspiera LGBT

11-06-2017
Patrick Leonard wyda instrumentale?

04-06-2017
Madonna u szczytu zestawienia Billboard







Od seksbomby po kochającą matkę. Madonna: Jest mi naprawdę ciężko z czwórką dzieci oraz z masą pracy



Cały świat zna ją jako największą skandalistkę na naszej planecie i bizneswomen. W ekskluzywnym wywiadzie jawi się jednak inna Madonna, która bez reszty poświęca się swoim pociechom. Ben Hoyle Sama mówi, że w domu jest jak każda inna pracująca samotna matka. Żongluje czwórką swoich dzieci, sprawdzając ich prace domową, stan zdrowia. Także głowi się nad problemem, jak ochronić najmłodszych syna i córkę przed niecenzuralnymi słowami, które słychać w radiu.

Jednak w pracy jest Madonną. Z zadaniem stworzenia nowego albumu. Ostatnio znalazła czas, by udzielić ekskluzywnego wywiadu dla The Sun. Piosenkarka, która kiedyś dla zabawy prowokowała Watykan, opowiada o swojej walce z trudnościami, jakimi spotyka w domu. Zwłaszcza że jest cztery lata po rozwodzie z brytyjskim reżyserem filmowym Guyem Ritchiem.

Powiedziała, że czasami ma uczucie, że zaraz jej łeb wybuchnie.

To wszystko jest wynikiem stresu spowodowanego połączeniem kariery muzyka pop, producenta filmowego i zajmowaniem się 15-letnią Lourdes, 12-letnim Rocco oraz 6-letnim Davidem i 5-letnią Mercy. Nie pomaga jej fakt, że jej metody wychowawcze są obserwowane przez całą opinię publiczną ze względu na fakt, kim jest.

- Każdy ma coś do powiedzenia na temat tego, jak prowadzę swoje życie - powiedziała 53-letnia Madonna. - Koniec końców staram się najlepiej, jak mogę. Jeśli ludziom to nie odpowiada, to naprawdę ich problem. Nie będę kłamać. Jest mi naprawdę ciężko z czwórką dzieci oraz z masą pracy, jaką mam do wykonania. Moje życie domowe ogranicza się do problemów szkolnych i zdrowotnych. Są jeszcze zajęcia pozalekcyjne. Tak jak w każdej rodzinie - opowiada piosenkarka.

Lourdes uczęszcza do szkoły aktorskiej w Nowym Jorku. Chórki w jej wykonaniu słychać na jednym z piosenek w nowym albumie jej matki MDNA. Madonna sama mówi: - Ma bardzo dobry głos. Ją samą ten fakt onieśmiela, więc się do tego nie chce przyznać. Wiele osób puka do moich drzwi i się o nią pyta. Czy zagra w filmie, o cokolwiek się pytają. Jednak ją to nie interesuje. Po prostu chce uczęszczać do szkoły. Mówi mi" "Mamo, ja chcę być normalnym dzieckiem. Nie jestem na cokolwiek gotowa", i ja to szanuję. Jeśli kiedykolwiek będzie chciała ze mną pracować na jakimkolwiek poziomie, to przyjmę ją z otwartymi rękami. Jednak poza tym zostawiam ją przy jej pracach domowych.

Z młodszymi dziećmi są inne kłopoty. Bardziej ją martwią niecenzuralne treści niektórych piosenek puszczanych w radiu. - To szokujące, ale moje pięcio- i sześcioletnie dzieci znają prawie każą piosenkę, którą grają - wyznała piosenkarka. Z tego powodu postanowiła, że nie puści im piosenek ze swojej najnowszej płyty. Są tam piosenki takie jak Gang Bang oraz I F***** Up. Pierwszej piosenki nie musimy tłumaczyć, druga oznacza Dałam D**Y.

Część piosenek na MDNA opisuje obecną sytuację życiową Madonny. W piosence I Don't Give A (Co mnie to obchodzi) zdaje się atakować Ritchie'ego, który jest ojcem Rocco. Tekst zawiera takie słowa jak: Próbowałam być dobrą dziewczyną. Próbowałam być twoją żoną. Potem wspomniała o życiu byłej żony, która nie ma czasu oraz robi 10 rzeczy na raz. Mimo że w znaczący sposób sama daje sobie wyraz uznania, to chce, by świat wiedział, że rozwody są trudne. Nawet dla Madonny. - Czasami doskonale sobie radzę. Czasami to udręka - przyznaje.

Ale świat pamięta też inne oblicze Madonny. Kilka lat temu w siedzibie ONZ piosenkarka zainaugurowała ostatnie etap swojej niezwykłej kariery. Była materialistką, dostarczycielką słodkiego popu, wyznawczynią New Age i adopcyjną matką afrykańskich dzieci. Tym razem proponowała zupełnie nowe wcielenie - Madonna Filantrop.

Stojąc przed najbogatszymi i znanymi osobistościami w Ameryce, pozwoliła sobie na refleksję. - Jestem znana z różnych rzeczy: nowatorstwa, prowokowania, z tego, że w moim słowniku nie ma słowa "nie", z nieskończonego redefiniowania samej siebie i porywania dzieci - powiedziała.

Postawiła przed sobą nowe wyzwanie: jej fundacja charytatywna Raising Malawi miała zbudować szkołę w najbiedniejszej części tego kraju. Szkoła miała kształcić 450 dziewcząt, przyszłych liderek umęczonego Malawi.Na jej liście znaleźli się Donald Trump, Tom Cruise i Centrum Kabały z Los Angeles. Artystka osobiście położyła kamień węgielny. Budowa, którą planowano zakończyć ubiegłej zimy, miała być dowodem dla tych, którzy wątpili w jej intencje

Madonna zdołała zgromadzić wokół swojego pomysłu zacne grono darczyńców.

Niestety projekt upadł. Z jednej strony pojawiły się zarzuty o rozrzutność i złe zarządzania, z drugiej oskarżenia ze strony pracowników z Malawi krytykujących plantatorską mentalność fundacji, która była obrazą dla Malawijczyków i ich ojczyzny. Fundacja Madonny potwierdziła, że wycofała się z projektu budowy szkoły. Kontrola ksiąg wykazała, że zarząd powołany do kierowania budową lwią część szacowanego na 3,8 mln dol. majątku wydał na architektów, pensje, szoferów i członkostwo w klubie golfowym dla dyrektor szkoły.

Na zlecenie Madonny Trevor Neilson, szef Global Philanthropy Group, grupy doradzającej celebrytom, jak inwestować w działalność charytatywną, przygotował raport, w którym ostro skrytykował Philippe'a van den Bossche'a, dyrektora wykonawczego fundacji, i Anjimile Oponyo, byłą szefową projektów United Nations Development Programme i dyrektor szkoły. Philippe popełnił zdumiewające błędy w zarządzaniu. Niedopatrzenia z jego strony są niewiarygodne, napisał w raporcie Neilson. Brak sukcesu budowlanego w terenie to w znacznej części rezultat jego braku umiejętności skutecznego zarządzania planami projektowymi, ludźmi i finansami. I dalej: Charyzma pani Oponyo przesłania brak elementarnej wiedzy na temat praktycznego wdrażania procesu edukacyjnego, a jej nieumiejętność zarządzania to główny powód obecnego kryzysu finansowego i chaosu programu.

Zarzuty wzbudziły protesty ze strony pracowników zatrudnionych do prowadzenia szkoły. W piśmie, które wpłynęło do sądu najwyższego w Lilongwe, stolicy Malawi, napisano, że środki finansowe wyczerpały się szybko, a fundacja odmówiła dalszych wypłat. W odpowiedzi na zarzuty, że pensja i dodatki dla Oponyo były nieproporcjonalne do zarobków jej rodaków, którzy średnio zarabiają 280 dol. miesięcznie, w piśmie znalazło się stwierdzenie, że fundacja prezentowała plantatorską mentalność, której nie akceptuje się nawet w USA.

Dokumenty sugerują, że za roztrwonienie większości z 3,8 mln dol. odpowiada biuro fundacji w USA. Od lipca 2009 r. zespół z Malawi odpowiedzialny za budowę otrzymał 854 630 dol. na uruchomienia biura w Malawi. Z tego 106 250 dol. wydano na zorganizowanie wmurowania kamienia węgielnego i spotkania dyrektorów. Pozostałe działania prowadziła fundacja Raising Malawi Inc. Biuro powinno wytłumaczyć, co przeznaczyło pozostałe 3 145 370 dol..

Van den Bossche, powołując się na zasadę poufności informacji, odmówił komentarza w sprawie zarzutów, jakie stawia mu autor raportu Global Philanthropy Group. Oponyo także nie skomentowała oskarżeń o czerpanie nadmiernych korzyści - szofer, karta członkowska w klubie golfowym - ale w dokumentach przedstawionych sądowi w jej imieniu, określa się ją jako znakomicie wykształconą i przygotowaną specjalistkę ds. edukacji, która pracowała dla Banku Światowego, ONZ i rządu Malawi. Przypomniano też, że Madonna w Nowym Jorku osobiście mianowała ją dyrektorem szkoły.

Kobieta twierdzi, że odrzuciła bardziej lukratywną ofertę, by pracować dla Madonny. Do końca kontraktu miała otrzymać 380 291 dol., które wynegocjowała podczas rozmów z pracodawcami.

Madonna przyznaje, że jest sfrustrowana brakiem postępu w pracy edukacyjnej, ale utrzymuje, że nadal jest dumna z pozostałych dokonań fundacji.

źródło:polskatimes.pl